niedziela, 28 października 2012

To juz jest koniec?

Nie ma juz nic?

Nie, to nie koniec, choc cos sie skonczylo, rozpadlo i odeszlo w niebyt.

Nie ma juz nas, czyli mnie i Pana Obrazalskiego. Nie ma Pana Psa i Panny Kotki.

Nie mas nas, bo wlasnie sie rozstalismy.

***

Wciaz jednak studiuje pielegniarstwo w Anglii. Niedawno przeprowadzilam sie do innego miasta (a raczej miasteczka), a za trzy tygodnie zaczynam kolejny, czwarty juz staz. 

Mam nadzieje, ze bede mogla czesciej pisywac, zwlaszcza ze - jak mniemam - weny i tematow  mi obecnie nie brakuje. 

4 komentarze :

  1. ja to Cię podziwiam kobieto. że masz siłę i odwagę po raz kolejny coś kończyć. i zaczynać.
    trzeba mieć dużo siły. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Kciuki!
    Za przyszłość! Za staż! Za przyszłego kota ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie zrozumiałam, ze przeoczylam ten etap w Twoim życiu. Jesteś taka silna. Ta przygoda z gołębie też o tym świadczy. Pozdrawiam Cie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziekuje za wszystkie cieple slowa wsparcia, ktorych wciaz bardzo mi potrzeba. :) Magdo, nie jestem silna, wrecz przeciwnie - byle co mnie zniecheca i zalamuje, byle co wystarcza, zebym poddawala sie rezygnacji i rzucala wszystko w diably. Nie mam za grosz silnej woli i samozaparcia, a do tego wszystkiego slomiany zapal, a to raczej nie wrozy dobrze na przyszlosc. :/
    Mimo wszystko moze jednak bedzie lepiej? :) Za przyszlosc! :)

    OdpowiedzUsuń