sobota, 20 sierpnia 2011

Fontanny w Venasque

Podobno w prowansalskim miasteczku Venasque (którego nazwa wywodzi się od liguryjskiego słowa vindasca, oznaczającego białą skałę, widoczną z oddali jak samo miasteczko - osadzone właśnie na takich białych skałach) woda popłynęła w kranach domów dopiero na przełomie lat 50. i 60. XX wieku. A przedtem? A wcześniej po wodę chodziło się do publicznej fontanny.
 
Takich fontann w Venasque jest co najmniej kilka, jak na przykład ta na głównym placu (a raczej placyku):



I druga w pobliżu jedynego kościółka:



Woda z fontanny nie nadaje się jednak do picia, o czym informują stosowne tabliczki:


Można za to skosztować dziko rosnących fig:


Albo powąchać przepiękne kwiaty (czy ktoś z Czytelników zna ich nazwę?):



Ewentualnie uszczknąć nieco ziółek lub cytrynkę:



A w ostateczności zajrzeć komuś na podwórko:



5 komentarzy :

  1. ach, żeby mieć takie podwórko...

    zastanawiam się, dlaczego jesteś dla mnie Damą z Kociątkiem, bez "n". To chyba przez foto kota, co nie?

    pozdrowienia!
    m.

    OdpowiedzUsuń
  2. Rybko, ja tylko tak na chybcika: dziękuję za mail, odpiszę dziś po południu! Lecę! I pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozowe kwiaty to oleandry (lauriers). Czerwonych nie znam, ale podobne rosna w Peru i tam nazywaja sie cantuta.

    OdpowiedzUsuń
  4. Na te różowe moja teściowa faktycznie mów "laurier rose". Ale nie miałam pojęcia, że to jest oleander, wow, dzięki katasiu :) Swoją drogą, to jak one tam w tej Prowansji się trzymają, skoro z tego co wiem, wymagają obfitej ilości wody?

    OdpowiedzUsuń